Dolina Srebrnika - Dwa dni

DOLINA SREBRNIKA - DWA DNI

KOWARY - SCHRONIKSO SREBRNY POTOK

Dzień pierwszy:

Trasę zaczynamy na żółtym szlaku w Kowarach. Droga ze stolicy Wielkopolski to według Google 260 km i niecałe 4 godziny jazdy. Zakładam więc, że na szlaku będziemy nieco przed dziesiątą rano. Daje nam to czas na 7 godzin marszu, zachód słońca o tej porze roku mamy po godzinie siedemnastej.

Startujemy na wysokości 492 m n.p.m., najwyższy punkt w którym będziemy znajduje się 1114 m n.p.m. Prosta matematyka i wychodzi różnica wysokości 622 m. Cała trasa to odległość 20 km, co daje nam 7 godzin marszu z przerwami na relaks i nieróbstwo.

Starym zwyczajem link do mapy i ogólny podgląd: KLIK!

Profil wysokości raczej standardowy jak na te rejony. Mamy jednostajne podejście pod górę, odcinek szczytami i schodzimy w dół prosto do schroniska. Specjalnie dla zainteresowanych faktem czy będzie stromo jest naniesione nachylenie - pierwszy odcinek to 33% - było już dużo gorzej ;-)

Zaczynamy więc żółtym szlakiem który po 2,5 km od startu doprowadza nas do miejscowości Jedlinki - jeżeli jeden dom to miejscowość. W tym punkcie mamy wiatę z której raczej nie skorzystamy, ale będzie gdzie buta zawiązać.

Po ogarnięciu sznurowadeł skręcamy w lewo zgodnie z tym jak prowadzi nas szlak. Wspinamy się więc do nieczynnej sztolni nr 21. Kilka metrów wcześniej mamy wiatę która może, ale nie musi, pełnić rolę miejsca odpoczynku.

Sztolnia prezentuje się jakoś tak:

Dokładnie w tym miejscu, schodzimy na szlak zielony którym niestrudzenie wędrujemy do Przełęczy Okraj i schroniska PTTK o tej samej nazwie. Trasa do przełęczy to obszar zalesiony i nieszczególnie trudny.

Wchodząc do schroniska powinniśmy mieć w nogach około 8 km i za sobą najtrudniejszy odcinek trasy. Do mety zostaje nam nieco ponad 11 km, trasa prowadzi szczytami i dalej schodzi głównie w dół.

Dla spragnionych wędrowców schronisko wyposażono w bufet ;-)

Gdyby ktoś bardzo chciał to robiąc KLIK! można się przenieść na oficjalną stronę schroniska, która chyba pamięta jeszcze lata 90', do tego w tle gra irytująca melodyjka, a większość danych jest nieaktualna - zasadniczo to już standard w PTTK, więc nie dziwi nic.

Generalnie przełęcz i okolice schroniska PTTK to moc atrakcji, ale... po czeskiej stronie. Przykładowo nasi sąsiedzi w odległości 300 metrów od polskiego schronu postawili to:

No jak na te okolice to widok przepiękny. Przełęcz Okraj jest dość zurbanizowana więc można się spodziewać wzmożonego ruchu.

Z przełęczy startujemy szlakiem czerwonym - zielonym który przez 500 metrów prowadzi nas wzdłuż granicy. Schodząc z krótkiego odcinka szlaku granicznego wędrujemy szlakiem czerwonym. Taki wybór trasy na późniejszym etapie da nam dwa punkty decyzyjne, czyli ewentualne skrócenie wędrówki.

Po 11 km od startu docieramy do Rozdroża nad Łysociną. To nasz pierwszy punkt decyzji, przy założeniu, że wędrujemy dalej trasą standardową mamy do schroniska około 8 km. Miejsce to traktujemy jako awaryjne skrócenie wędrówki. Jeżeli wybierzemy szlak niebieski to oszczędzamy 5 km marszu czyli jakieś 90 minut drogi - całkiem sporo.

Dla uproszczenia, od Rozdroża nad Łysociną do schroniska Srebrny potok:
Trasa standardowa - 8,5 km, 2:30 godz.
Pierwszy skrót - 4,2 km, 1 godz. - szlak niebieski
Drugi skrót - 5 km, 1:30 godz. - szlak czerwony

Na poniższej mapie zaznaczony szlak standardowy, oraz dwa skróty według kolorów strzałek.

Przyjmując, że nie korzystamy z pierwszego skrótu awaryjnego na rozdrożu odbijamy... w prawo na szlak żółty. Po przebyciu 600 metrów docieramy do zielonego szlaku granicznego. Wąska, zalesiona ścieżka po 13 km od startu doprowadza nas do kolejnego punku decyzji.

Jeżeli wybierzemy trasę standardową to do mety zostaje nam 6 km, 1:40 godz. marszu, w przypadku skrótu szlakiem czerwonym tylko 2,7 km i 45 minut marszu.

Rzecz jasna chodzenie skrótami to żadna frajda, wybieramy więc dalszą wędrówkę szlakiem zielonym który doprowadza nas do kolejnego rozdroża. Mamy tu punkt widokowy i całkiem przyzwoite miejsce odpoczynku.

Z tego miejsca do naszej mety zostaje nam niecałe 4 km, 1 godz. drogi. Skręcamy w lewo, aby dalszy odcinek pokonać szlakiem koloru czerwonego. Mijamy drogowskaz pod Kopiną, ponownie w lewo gdzie pojawia się dodatkowy, niebieski kolor szlaku. Idąc szlakiem niebieskim - czerwonym po 800 metrów docieramy do skrzyżowania - tutaj szlak czerwony nas opuszcza a kolor niebieski (później ponownie czerwony) prowadzi prosto do schroniska. Do mety zostaje nam już tylko 30 min marszu.

Tuż przed schroniskiem wita nas ruina wapiennika:

Tutaj można już szorować twarzą po szlaku bo do schronu zostaje nam dorzucić kamieniem.

Schronisko Srebrny Potok to dwa identyczne budynki, znajduje się tuż przy drodze. Niestety oficjalna strona internetowa umarła, żyje natomiast obsługa odbierająca telefony: 883 715 719.

Ważna informacja: schronisko nie prowadzi bufetu, więc w skrócie nie da się nic zamówić do zjedzenia, wypicia. Jest natomiast dostęp do w pełni wyposażonej kuchni z garami lodówką, talerzami i tak dalej. Warto również dodać, że cena pokoju obejmuje pościel, więc jeżeli komuś śpiwór ciąży to zabierać dodatkowej wagi nie musi. Na koniec informacja o tym, że schronisko akceptuje tylko i wyłącznie papiery wartościowe ze znaczkiem NBP - elektronika ich mało interesuje.

Ale... jeśli jest tak, że ktoś bez jajecznicy na śniadanie nie jest wstanie iść dalej, a wniesienie sześciu jaj w plecaku wydaje się być nieco ryzykownym zadaniem to warto wspomnieć, że ze schronu do najbliższego spożywczaka jest około 20 minut drogi. W teorii da się więc zjeść dwudaniowy obiad wraz z deserem - to oczywiście opcja dla chętnych.

Dzień drugi:

Kolejny dzień wędrówki nieco lżejszy, trasa liczy 16 km co daje nam 6 godz. luźnego marszu z przerwami na cokolwiek. Zakładając że wystartujemy ze schronu o godzinie dziewiątej rano i przejdziemy szlak planowo to na mecie powinniśmy być około godziny piętnastej. Po starcie autem na trasę, miasto doznań przywita nas przed godziną dwudziestą.

Link do mapy: KLIK!, oraz podgląd ogólny:

Profil wysokości jest nieco bardziej pofalowany, ale słowo "nieco" nadaje się tu idealnie:

Startujemy szlakiem czerwonym który po niecałym kilometrze prowadzi nas w lewo i pod górę. Po prawej ręce mijamy szczyt Kluka (773) i wędrujemy dalej szlakiem czerwonym który zaczyna się wić na podejściach. Po 5 km marszu przecinamy drogę którą z pomocą auta można dojechać do znanej nam już Przełęczy Okraj.

Z racji wyposażenia w buty przecinamy drogę i dalej kierujemy na Rozdroże Kowalskie. W tym miejscu mamy 6,5 km za sobą, a do auta zostaje nam 9,5 km marszu. Na rozdrożu zostawiamy szlak czerwony, kierując się dalej zielonym który prowadzi mniej więcej wzdłuż trasy dla zmotoryzowanych. Raz po raz będziemy o tę drogę delikatnie zahaczać. 

Zielona ścieżka po 8 km marszu doprowadza nas do miejsca w którym można złapać oddech. Jest to wiata turystyczna wyposażona w ławkę, stół.

Wiata z powyższego zdjęcia wyznacza nam równo połowę trasy. Zarówno za sobą, jak i przed sobą mamy 8 km marszu. Z tego punktu do Przełęczy Okraj, znanej nam z dnia poprzedniego, mamy tylko 1,5 km.

Tym razem na przełęcz docieramy od nieco innej strony. Do schroniska PTTK prowadzi nas szlak niebieski. Docierając na miejsce powinniśmy mieć niecałe 10 km w nogach. Jest to też punkt w którym mamy tylko łatwiej. Dalsza trasa prowadzi już w dół, a do mety zostaje nam około 6 km, 1:45 godz. marszu.

Mnogość atrakcji przełęczy przedstawia poniższa mapa:

Przełęcz Okraj to jedyny wspólny punkt na naszej dwudniowej trasie, no może nie licząc bardzo krótkiego odcinka z którego startowaliśmy.

Dnia poprzedniego na przełęcz wchodziliśmy szlakiem zielonym, tym razem nasza stopa tam nie zawita. Odbijamy więc na szlak koloru żółtego który po nieco ponad kilometrze doprowadza nad do sztolni 16 oraz sztolni 17.

Okolica sztolni to też miejsce rozpoczęcia szlaku czarnego. Generalnie szlak ten nas nie interesuje chyba że... postanowimy odbić na odległość 600 metrów aby zobaczyć kopalnię uranu czyli miejsce o nazwie Kopalnia Podgórze.

Jest to obiekt który można zwiedzieć. Czas zwiedzania to około 1:20 godz., długość trasy liczy około 1,6 km. Wejścia do kopalni odbywają się o każdej połówce godziny. Bilet normalny to koszt 31 zł.

Więcej informacji o samej kopalni można znaleźć na oficjalnej stronie internetowej pod adresem: kopalniapodgorze.pl.

Decyzję o ewentualnym zwiedzeniu możemy podjąć na trasie dzieląc czas przez chęci. Ewentualne zwiedzanie to przy założeniu wycelowania w odpowiednią godzinę wejścia daje nam plus dwie godziny do trasy.

Decydując się na wydobycie uranu lub nie, wędrujemy dalej szlakiem żółtym który po 14 km od startu doprowadza nas do drogowskazu Uroczysko. Z tego punktu do samochodu zostaje nam już tylko 2 km drogi.

Przy drogowskazie wchodzimy na szlak zielony z którego 700 metrów przed metą odbijamy na szlak żółty. To jest dokładnie ten sam odcinek z którego startowaliśmy, do parkingu mamy więc żabi skok.

Tym sposobem kończymy dwa dni bólu, potu i łez.