Chełmiec - Trójgarb i Zamek Bolków
CHEŁMIEC - TRÓJGARB I ZAMEK BOLKÓW
DZIEŃ MARSZU - DZIEŃ ZWIEDZANIA
Założenie jest dość proste:
Dojeżdżamy do punktu noclegu, wchodzimy na szlak który prowadzi nas na górę Chełmiec, następnie gnamy w kierunku góry Trójgarb którą rzecz jasna zdobywamy. Po wizycie na obu szczytach schodzimy w dół, aby dotrzeć do punktu startu.
Na mecie rozpalamy grilla dobrze się przy tym bawiąc. Po przespanej nocy, pakujemy się do auta i jedziemy zwiedzać Zamek Bolków. Po stwierdzeniu, że widzieliśmy wszystko co na zamku da się zobaczyć można niespieszno pędzić w kierunku domu.
Auto zostaje w punkcie startu / mety, tam też mamy nocleg, nie ma więc potrzeby wnoszenia ze sobą gaci, szamponu ani ciężkiej butli z napojem na wieczór ;-)
Dzień pierwszy:
Nasz nocleg jak i parking znajduje się w miejscowości Szczawno-Zdrój, a dokładniej na ulicy Bocznej. Ulica dość fajna bo jest zarówno jezdnią jak i szlakiem pieszym, więc można przyjąć, że po trzaśnięciu drzwiami od auta zasadniczo jesteśmy na szlaku.
Trasa liczy 23,7 km z czasem przejścia około 8,5 godz. Dobrym pomysłem wydaje się wyjść na szlak o godzinie 9 rano, efektem tego będzie powrót do bazy przed godziną 18stą - daje nam to zapas zarówno czasu jak i słońca.
Link do mapy: KLIK!
Skoro marszu mamy jeden dzień zamiast dwóch to nie ma kompletnie żadnego powodu aby spłaszczać trasę, więc profil wysokości wygląda tak:
Mamy więc do zdobycia dwa szczyty, będzie łatwo bo są obok siebie, jedyny problem to ta dolina między nimi ;) Zupełnie inaczej jest natomiast na końcowym odcinku - spacerek po płaskiej łące i meta.
Zaczynamy szlakiem niebieskim / czerwonym który prowadzi na sam szczyt. Niestety pierwsze dwa kilometry to spacerek przez miasto. Po pokonaniu przestrzeni zurbanizowanej zaczynamy podejście na Chełmiec.
Pokonując 0,7 km od pożegnania przestrzeni miejskiej trafiamy na pierwszy punkt orientacyjny który zasadniczo jest wielką kałużą. Jest to teren byłej kopalni, lub czegoś w tym stylu. Jak ktoś lubi zachwyty byleczym to wygląda to jakoś tak:
Dokładnie po 3 km docieramy do miejsca w którym łączymy się ze szlakiem czarnym. Niewiele dalej szlak czarny nas opuszcza, skręcamy więc w prawo. Od tego miejsca do szczytu mamy około 1 km. Mijamy drogowskaz i wchodzimy prosto na szczyt.
Chełmiec (851) wita nas takim widokiem:
Prócz anten i wielkiego stalowego krzyża który liczy 45 metrów na szczycie znajduje się też miejsce odpoczynku z którego z pewnością skorzystamy. Kamienny budynek to wieża widokowa na którą w weekendy da się wejść, więc dla chętnych będzie okazja aby pokonać jeszcze trochę schodów ;)
Po zdobyciu pierwszego punktu wycieczki powinniśmy mieć w nogach około 4,5 km. Pora więc na etap drugi czyli wejście na Trójgarb.
Schodzimy więc w dół szlakiem zielonym, po prawej mijamy szczyt Długa i schodzimy dalej w kierunku niewielkiej mieściny Lubomin. Przed samą miejscowością czeka nas około 1,5 km marszu drogą asfaltową, w samej miejscowości skręcamy w lewo, czyli dokładnie tak jak prowadzi nas szlak zielony. W tym miejscu mamy 8,5 km w nogach i 15,2 do mety. Jest to też punkt w którym zaczynamy podejście na górę Trójgarb.
Po 10 km docieramy do rozdroża Lubomińskie Siodło, tutaj spotyka nas szlak żółty, nieco dalej punkt widokowy i szczyt Trójgarb (778).
Góra Trójgarb jest o tyle spoko, że posiada całkiem nową wieżę widokową z kawałkiem zadaszenia i ławki.
Ponownie więc obowiązkowa opcja dla ochotników którzy nie są jeszcze na tyle wyczerpani i chętnie podejdą kawałek w górę.
Drugi zdobyty szczyt to prawie idealnie połowa drogi. Od tego miejsca można odetchnąć bo reszta trasy prowadzi głównie w dół. Fakt, podejścia jeszcze przed nami, ale to takie pierdoły, że nawet nie warto o tym wspominać.
Zostawiając szczyt za plecami odbijamy w prawo na Przełęczy pod Trójgarbem i wędrujemy dalej w dół szlakiem trójkolorowym. Mijamy w niewielkiej odległości od siebie dwa punkty widokowe i docieramy do Rozdroża przy Czereśni.
Schodzimy dalej szlakiem niebieskim by dotrzeć do Rozdroża pod Czernicą. Od tego miejsca mamy 9,5 km do mety i ponad 14 km za sobą. Tutaj żegna nas szlak niebieski i wita czerwony.
Po prawej ręce zostawiamy szczyt Czernica (470) i docieramy do drogowskazu Pod Mrowicą. Tu odbijamy ponownie w prawo, schodząc na szlak żółty.
Szlak żółty prowadzi nas do punktu ewentualnego odpoczynku, który wygląda tak:
To miejsce jest też dla nas smutnym punktem. Tutaj żegnamy góry i wita nas płaskie. Pozostało nam do przejścia 7,5km po łatwym terenie. Płaska droga prowadzi nas do Pałacu w Strudze.
Struga to też niewielka mieścina, mijamy zabudowania dość szybko i kierujemy się na drogę rowerową która prowadzi nas prosto do miejscowości Szczawno-Zdrój, czyli naszej mety.
Teraz nie pozostaje nic innego jak wrzucić cos na ruszt i uzupełnić szkło. Rzecz jasna wcześniej zalecana kąpiel ;)
Dzień drugi:
Po męczącym dniu i być może równie męczącej nocy czas odpocząć. Ze względu na przepisy meldunkowe, w aucie powinniśmy być w granicach godziny jedenastej, czyli nieco przed południem.
Oczywiście najbliższą większą atrakcją jest Zamek Książ, jednak z wielu powodów logistycznych omijamy tę część krainy i kierujemy się prosto na Zamek Bolków.
Wujek Google podpowiada, że droga z naszego punktu startu do zamku ma długość 22 km i autem da się ją pokonać w około 25 minut. Zakładamy więc optymistycznie, że w Bolkowie wylądujemy w okolicach południa.
Zamek prezentuje się tak:
Wejście na zamek odbywa się w godzinach 9:00 - 17:30, więc czasu całkiem sporo. Bilet normalny to koszt 18zł.
Zamek to również muzeum które można zwiedzić, więc koszt biletu będzie nieco zrekompensowany. Więcej szczegółów odnośnie zamku znajduje się na oficjalnej stronie: KLIK!
Główną atrakcyjność wyprawy kończymy właśnie w Bolkowie. Po stwierdzeniu, że widzieliśmy dostatecznie wiele, czyli wszystko, możemy spokojnie udać się w kierunku domu.







